Fundamentem klasztoru był Jan
Franciszek Stadnicki herbu Sreniawa, od 1697 roku wojewoda wołyński. Zapisał
on karmelitom stały fundusz na utrzymanie w szpitalu klasztornym 12 żołnierzy-inwalidów.
Pierwszymi pensjonariuszami tego szpitala byli uczestnicy bitwy pod Wiedniem
w 1683 roku. Prace budowlane rozpoczęto około 1700 r. zaś w 1724 r. budowa
domu zakonnego była już tak zaawansowane, że mogło w nim mieszkać kilku
zakonników. W tym również roku nastąpiła uroczysta introdukcja Karmelitów
Bosych do nowej siedziby. Kościół i klasztor ukończono przed 1730 rokiem,
następnie wznoszono mury obronne i fortyfikacje. Efekt trudnej pracy budowniczych
przeszedł oczekiwania. Na obszarze 2 ha stanęły imponujące obiekty klasztorne,
sakralne i świeckie, na dziedzińcu wykopano kilkunastometrowej głębokości
studnię. Cały kompleks otaczały potężne mury forteczne z piaskowca wydobytego
z koryta Osławy. W centrum strzelały w górę wieże barokowe kościoła. Unikalnym
akcentem architektury tego obiektu była ośmioboczna nawa główna, przykryta
płaską kopułą. Inna osobliwość, to umieszczenie amony po prawej, zamiast
- jak każe tradycja po lewej stronie nawy. W klasztorze mieszkało około
20 zakonników, prowadzili oni gospodarstwo rolne, sad, ogród warzywny.
Na początku XIX wieku nastąpił upadek klasztoru, wizytacje prowadzone
przez władze zwierzchnie donoszą o zastraszającym zaniku reguły, o złej
gospodarce, chylących się ku ziemi nie remontowanych budynkach,. Próby
zaostrzenia dyscypliny, liczne kary nakładane na zakonników, wymiany z
innymi klasztorami, nie dają pomyślnych rezultatów. 26 listopada 1822
roku, szerzące się w klasztorze zło, wydało owoce. W czasie kłótni z przeorem,
o. Jan Włodzimierski spowodował pożar. Próby gaszenia na nic się zdały,
klasztor spłonął. Włodzimierskiego przetransportowano do więzienia we
Lwowie, po jakimś czasie znalazł się w domu poprawczym dla zakonników
w Przeworsku. Zabudowania klasztorne i kościół nie były całkowicie spalone,
wymagały jednak natychmiastowego ratunku. Brakło na ten cel środków, toteż
wkrótce obiekty zmieniły się w ruiny, a siedziby Karmelitów Bosych w Zagórzu
została zlikwidowana. Fundamentem klasztoru był Jan Franciszek Stadnicki
herbu Sreniawa, od 1697 roku wojewoda wołyński. Zapisał on karmelitom
stały fundusz na utrzymanie w szpitalu klasztornym 12 żołnierzy-inwalidów.
Pierwszymi pensjonariuszami tego szpitala byli uczestnicy bitwy pod Wiedniem
w 1683 roku. Prace budowlane rozpoczęto około 1700 r. zaś w 1724 r. budowa
domu zakonnego była już tak zaawansowane, że mogło w nim mieszkać kilku
zakonników. W tym również roku nastąpiła uroczysta introdukcja Karmelitów
Bosych do nowej siedziby. Kościół i klasztor ukończono przed 1730 rokiem,
następnie wznoszono mury obronne i fortyfikacje. Efekt trudnej pracy budowniczych
przeszedł oczekiwania. Na obszarze 2 ha stanęły imponujące obiekty klasztorne,
sakralne i świeckie, na dziedzińcu wykopano kilkunastometrowej głębokości
studnię. Cały kompleks otaczały potężne mury forteczne z piaskowca wydobytego
z koryta Osławy. W centrum strzelały w górę wieże barokowe kościoła. Unikalnym
akcentem architektury tego obiektu była ośmioboczna nawa główna, przykryta
płaską kopułą. Inna osobliwość, to umieszczenie amony po prawej, zamiast
- jak każe tradycja po lewej stronie nawy. W klasztorze mieszkało około
20 zakonników, prowadzili oni gospodarstwo rolne, sad, ogród warzywny.
Na początku XIX wieku nastąpił upadek klasztoru, wizytacje prowadzone
przez władze zwierzchnie donoszą o zastraszającym zaniku reguły, o złej
gospodarce, chylących się ku ziemi nie remontowanych budynkach,. Próby
zaostrzenia dyscypliny, liczne kary nakładane na zakonników, wymiany z
innymi klasztorami, nie dają pomyślnych rezultatów. 26 listopada 1822
roku, szerzące się w klasztorze zło, wydało owoce. W czasie kłótni z przeorem,
o. Jan Włodzimierski spowodował pożar. Próby gaszenia na nic się zdały,
klasztor spłonął. Włodzimierskiego przetransportowano do więzienia we
Lwowie, po jakimś czasie znalazł się w domu poprawczym dla zakonników
w Przeworsku. Zabudowania klasztorne i kościół nie były całkowicie spalone,
wymagały jednak natychmiastowego ratunku. Brakło na ten cel środków, toteż
wkrótce obiekty zmieniły się w ruiny, a siedziby Karmelitów Bosych w Zagórzu
została zlikwidowana.
|